🎧W tym odcinku podcastu opowiadam o tzw. efekcie motyla w WordPressie, czyli o tym, jak drobne, często niezauważalne niedopatrzenia na etapie wdrożenia mogą po czasie przerodzić się w poważne problemy.
Na konkretnych przykładach pokazuję, jak kombinacja kilku pozornie niewinnych ustawień doprowadziła do chaosu w indeksie Google oraz jak jedna niepozorna konfiguracja wtyczki wpłynęła na komunikację z klientami w sklepie internetowym. To odcinek pełen praktycznych wniosków, które możesz od razu zastosować w swoich projektach.
Dowiesz się między innymi:
- jak powstają zdublowane treści na subdomenach
- dlaczego Google indeksował nieistniejące adresy
- gdzie szukać takich problemów w WordPressie
- jak wtyczki mogą nadpisywać kluczowe ustawienia
- dlaczego warto zawsze weryfikować projekt po wdrożeniu
Na koniec mam dla Ciebie coś ekstra – trwa konkurs, w którym możesz wygrać bilet na WordCamp Polska.
Formularz konkursowy
Jeśli pracujesz z WordPressem, tworzysz strony lub sklepy, ten odcinek pomoże Ci uniknąć błędów, które mogą kosztować sporo nerwów i pieniędzy.
🎙️ Nowy odcinek podcastu już dostępny!
🎥 Partner odcinka: cyber_Folks – 20% rabatu na hosting WordPress z kodem podcast!
Podcast dostępny m.in w: Spotify, Apple Podcasts, Google Podcasts
TRANSKRYPCJA AUTOMATYCZNA:
Cześć, witam Cię w kolejnym odcinku podcastu Rób WordPressa. Ten odcinek nagrywam po raz drugi, bo poprzednio coś poszło nie tak i niestety nagrało się kilkanaście minut totalnej ciszy. Może nie ma tego złego, bo w tym odcinku będzie pewna niespodzianka, więc słuchaj uważnie. Zanim przejdę do tematu odcinka, chwila dla marki Cyberfolks, która jest partnerem mojego podcastu i dostarcza hostingi i domeny pod Wasze WordPressy.
Ostatnio publikuję również krótkie formy na Instagramie przy współpracy z CyberFolksem, więc zapraszam Cię również na mój Instagram. Tematem dzisiejszego odcinka będzie temat, który był tematem mojej prezentacji na WordUpie w Częstochowie i będzie to efekt motyla w WordPressie, czyli o tym, jak drobne niedopatrzenia przy wdrożeniu sabotują projekt po starcie.
Przybliżę tutaj dwa drobne zaniedbania, które finalnie przełożyły się na dosyć nieoczekiwane efekty.
Przypadek pierwszy. Zaczęło się od zgłoszenia. Obsługujemy różnych klientów i jeden z nich zgłosił pytanie, z czego wynikają zdublowane publikacje na różnych subdomenach. Zauważył, że zaczęły się pojawiać w Google. Były to na przykład subdomeny typu new2, forum, www, sitemap. Były to z reguły zdublowane treści kierujące do poddomen zamiast głównych treści na stronie.
Moja pierwsza myśl była taka, że pewnie ktoś zostawił gdzieś starego WordPressa na hostingu z włączoną opcją indeksowania. To jest dosyć standardowy przypadek. Sprawdziłem więc na szybko, co widać w Google i faktycznie było sporo takich dziwnych subdomen. Wyglądało to jak jakieś wersje strony.
Po chwili zauważyłem jednak coś dziwnego. Po wejściu na jedną z takich subdomen okazało się, że artykuł na stronie głównej jest sprzed dosłownie pół godziny. To dało mi do myślenia, bo wyglądało na to, że treści się na bieżąco odświeżają. To oznaczało, że nowy content również pojawia się na tych subdomenach, co było bardzo niepożądane.
Pierwszym krokiem była weryfikacja subdomen na serwerze. Zalogowałem się i przejrzałem konfigurację, ale wszystko wyglądało poprawnie. Były jakieś subdomeny, ale wykorzystywane do innych rzeczy.
Następnie zajrzałem do DNS-ów. Okazało się, że w strefie był ustawiony rekord wildcard, czyli taki rekord z gwiazdką, który powoduje, że niezależnie od tego, jaką subdomenę wpiszemy, DNS zawsze zwróci poprawny adres IP. Innymi słowy, każda subdomena tej domeny kierowała na ten sam serwer.
Kolejnym krokiem była weryfikacja pliku wp-config. Tam zauważyłem definicję dwóch stałych: WP_SITEURL i WP_HOME. Były one ustawione dynamicznie na podstawie nagłówków żądania. W praktyce oznaczało to, że WordPress przyjmował adres taki, z jakiego przyszło zapytanie, zamiast mieć go ustawionego na stałe.
Następnie sprawdziłem konfigurację hostingu. Był to hosting na Zenboxie i działało to w ten sposób, że jeśli nie ma katalogu dla danej domeny, to serwer kieruje wszystko do katalogu domeny głównej. Czyli niezależnie od tego, co wpiszemy jako subdomenę, trafiamy do tego samego WordPressa.
W tym momencie wszystko zaczęło się składać. Mieliśmy rekord wildcard w DNS-ach, dynamiczne ustawienia w WordPressie i konfigurację serwera, która kierowała wszystko do jednego katalogu. Efekt był taki, że strona działała pod każdą możliwą subdomeną i wyświetlała aktualne treści.
Pozostawało jeszcze pytanie, skąd Google znał te adresy. Zacząłem więc analizować bazę danych i zauważyłem, że canonicale były ustawione na różne dziwne subdomeny. Prawdopodobnie wynikało to z jakiejś migracji i bałaganu w bazie danych.
Robot Google widząc takie canonicale, podążał za nimi i indeksował te adresy.
Rozwiązanie polegało na wyczyszczeniu odpowiedniej tabeli, po czym Yoast odbudował poprawne dane. Dodatkowo ustawiłem przekierowania 301 wszystkich subdomen na domenę główną i poprawiłem pozostałości w treści. To rozwiązało problem.
Wracamy do tematu i do drugiego przypadku. W sklepie e-commerce wszystko wyglądało poprawnie. Była ustawiona nazwa nadawcy i adres e-mail. Natomiast była też wtyczka do SMTP, która miała własne ustawienia nadawcy i nadpisywała konfigurację WooCommerce.
W efekcie maile wychodziły z adresu administratora technicznego, a nie sklepu. W pewnym momencie pojawił się problem z zamówieniem i klient odpisał na takiego maila. Na szczęście wiadomość trafiła do odpowiedniej osoby, ale równie dobrze mogła przepaść.
To pokazuje, że nie wystarczy sprawdzić ustawień w panelu. Trzeba też zweryfikować, co faktycznie trafia do skrzynki odbiorczej.
W tym odcinku chciałem pokazać dwa przypadki, gdzie drobne niedopatrzenia doprowadziły do większych problemów. Pojedynczo nie byłyby groźne, ale w połączeniu dały nieprzewidywalne efekty.
Dlatego zachęcam Cię, żeby po każdym wdrożeniu zrobić checklistę i sprawdzić najważniejsze elementy. Możesz przygotować własną listę albo skorzystać z gotowej.
Jeśli miałeś podobny przypadek, podziel się nim w komentarzu na stronie maciejkuchnik.pl/190. Przypominam też o konkursie.
Dzięki za uwagę i do usłyszenia w kolejnym odcinku.